|
Mgr Magdalena Pielińska
Oblicza Polskiej Biedy-Dzieci
22 października 2003 roku Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej wraz z Instytutem Pracy i Spraw Socjalnych zorganizowało seminarium poświęcone zjawisku ubóstwa dzieci w Polsce. Temat spotkania został sformułowany następująco: Oblicza Polskiej Biedy-Dzieci. Jest to już kolejne spotkanie poświęcone problematyce ubóstwa. Rok temu był to "okrągły stół" diagnozujący sytuację biedy w Polsce.
Jolanta Banach, sekretarz stanu w MG,PiPS otwierając seminarium podkreślała znaczenie dyskusji rozmaitych środowisk zajmujących się tą problematyką. Zaznaczyła również, iż w takich sprawach głos polityków słabiej dociera do społeczeństwa. Zatem zadaniem seminarium jest poszerzanie grona uczestników, poszerzanie debaty publicznej.
Dr Bożena Balcerzak-Paradowska (IPiSS) współorganizatorka spotkania wskazywała na wyjątkowy wymiar ubóstwa dzieci. Rozpatrując zagadnienie biedy można wskazać często przyczyny i uwarunkowania tego procesu czy stanu. Jednakże wiele z czynników odnoszących się do ludzi dorosłych pozostających w biedzie nie może być zastosowanych w stosunku do dzieci. Trudno mówić tu o aktywizacji zawodowej, braku odpowiednich kwalifikacji, bezrobociu czy syndromie welfare dependency. Jednakże z drugiej strony wspomniane czynniki nie pozostają bez konsekwencji dla warunków i poziomu życia dzieci. "Ubóstwa dzieci nie można wyrwać z kontekstu rodziny i jej ubóstwa". Ubóstwo dzieci ma zarówno wymiar emocjonalny jak i praktyczny. Bo czym jest ubóstwo dzieci-pozostawieniem na marginesie tej grupy społecznej, która w przyszłości może raczej generować obciążenia niż aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym. A zatem kluczowym zagadnieniem wyznaczającym kierunek seminaryjnej dyskusji powinno być pytanie czy ubóstwo rodzin potęguje ubóstwo dzieci i "wypychanie" dzieci z rodziny. A ponadto próba przedstawienia modelu działania państwa i instytucji powołanych w tym celu. Warto zastanowić się także nad tym, czy i w jaki sposób rodzina może uczestniczyć w drodze wyprowadzania z ubóstwa rodziny i dzieci.
W seminarium wzięli udział przedstawiciele rozmaitych środowisk związanych z problematyką biedy: przedstawiciele władzy ustawodawczej, środowiska akademickiego, instytucji działających na rzec pomocy rodzinom, przedstawiciele instytucji pomocy społecznej i domów dziecka.
Spotkanie zostało podzielone na dwie części. W pierwszej prezentowano referaty diagnozujące i analizujące sytuację dzieci w rodzinach biednych lub zagrożonych ubóstwem, przedstawiano skalę zjawiska ubóstwa w Polsce jak również sięgano do doświadczeń i konkretnych projektów realizowanych przez instytucje działające na rzecz ograniczania ubóstwa. Część druga poświęcona była dyskusji.
Konferencję rozpoczął referat prezentujący skalę zjawiska ubóstwa w Polsce wygłoszony przez p. Annę Szukiełojć-Bieńkuńską (GUS). Według badań gospodarstw domowych prowadzonych przez GUS, w 2002 roku poniżej granicy minimum egzystencji żyło około 11% rodzin. Porównując to z rokiem '94 liczba ta wzrosła o prawie 4%. Warto zaznaczyć, iż cały czas obserwujemy tendencję wzrostową.
Istotne jest to, że zasięg ubóstwa jest bardzo zróżnicowany, szczególnie patrząc z perspektywy miejsca zamieszkania. Powiększająca się dysproporcja między miastem, a wsią była wielokrotnie poruszana przez uczestników spotkania (miasto 7%; wieś-17%). Wskazywano szczególnie na, jak to określił prezes GUS, "bombę" odnoszącą się do dysproporcji aktywnych i nieaktywnych mieszkańców terenów wiejskich (wieloletnie przedłużające się bezrobocie, czas trwania biedy i rozległość niezaspokojenia potrzeb). Wspomniana dysproporcja wyraźnie widoczna była w diagnozowaniu powodów, dla których dzieci trafiały o domów dziecka. Dyrektor jednej z warszawskich placówek, p. Jerzy Wróblewski, jako główne przyczyny umieszczania dziecka w jego placówce wymienił (kolejno): alkoholizm, nieumiejętność wychowawcza, choroba psychiczna, znęcanie się. Bieda jako przyczyna pojawiła się marginalnie. Inaczej wygląda sytuacja w Płocku, gdzie dzieci trafiają do domu dziecka na podstawie orzeczenia sądu. Coraz częściej, jak twierdzi Dyrektor Ośrodka Kryzysowego ds. Pomocy Rodzinie w Płocku, pojawia się potrzeba zapewnienia opieki dziecka w zastępczej rodzinie z powodu biedy.
Najbardziej zagrożonymi ubóstwem są: osoby bez pracy, osoby utrzymujące się głównie z zasiłków, emeryci (wyżej niż przeciętne zagrożenie ubóstwem), rolnicy (43% gospodarstw domowych w 2002 roku utrzymywało się z niezarobkowych źródeł, w tym 37,6 z rent i emerytur). Jak wielokrotnie potwierdziły badania korelatem biedy jest także wielodzietność. W rodzinach wielodzietnych "1/3 żyje na skraju nędzy praktycznie". W ubóstwie żyje 40% dzieci i młodzieży do lat dziewiętnastu. Należy zaznaczyć, że zjawisko to o pewnego czasu utrzymuje się na podobnym poziomie. Świadczy o tym badanie panelowe prowadzone przez GUS. Mniej więcej 50% rodzin w 2002 roku borykających się z biedą, była w takiej samej sytuacji w roku ubiegłym. W rodzinach tych w szczególny sposób biedy doświadczają dzieci. W wyniku poważnych deficytów w domowych budżetach rodziny często zmuszone były rezygnować z różnych dodatkowych "inwestycji". Najczęściej wiązało się to z edukacją dzieci (rezygnacja z dodatkowych zajęć, opłacenie przedszkola). Gorzej, jeśli dotyczyło spraw podstawowych. Co dziewiąte dziecko nie miało odpowiedniego wyposażenia do szkoły.
Kilkakrotnie wspomniano o tym, że często bieda dzieci jest niedostrzegana. Źródła tego są różne. Nierzadko dzieci są postrzegane jako przyczyna biedy, a nie jej ofiara. Ponadto potrzeby dzieci w wielu rodzinach konkurują z potrzebami dorosłych i, jak twierdzi pani Grażyna Rymarczyk z PCPR, najczęściej przegrywają w tym wyścigu dzieci. Jak widać bieda w rodzinach to nie przede wszystkim i nie tylko bieda dorosłych, ale również przerażająca sytuacja dzieci.
W prezentowanych referatach dużo miejsca poświęconego zostało biedzie i sytuacji rodzin dysfunkcjonalnych. Szeroko omawiano "socjalizację biedy" dzieci wychowujących się w takich rodzinach. Temu głównie poświęcone było wystąpienie p. Agnieszki Golczyńskiej-Grondas. Referentka przeanalizowała, jak wynika z badań prowadzonych nad biedą w województwie łódzkim, często spotykany model "drogi biedy", jaka staje się udziałem dzieci.
W różnych powiatach łódzkich stopa pauperyzacji dzieci jest bardzo zróżnicowana, od 10% do 40%. Ponadto mamy do czynienia z obszarami biedy skoncentrowanej, enklawami biedy. Właściwie od samego początku widoczna jest "socjalizacja biedy"- złe warunki mieszkaniowe, pogarszanie się warunków materialnych. Dzieciństwo w ubóstwie często wiąże się z życiem w rodzinie dysfunkcjonalnej. Najmłodsze pokolenie uczestniczące w badaniu świadczyło o zaniedbaniach wychowawczych ze strony obojga rodziców (dziecko często chronicznie nieumiejące się dopasować do norm panujących w społeczeństwie) -"dziecko podejmuje rolę tułacza". To nie pozostaje bez wpływu na karierę szkolną, która nierzadko naznaczona jest klęską-"strata czasu". Należy zaznaczyć, że szkoła często staje się instytucją stygmatyzującą. Dzieci są naznaczane nie tylko przez praktyki nauczycielskie, ale również przez formę planowanej dobroczynności. Z drugiej strony proces ten, zdaniem autorki referatu, może mieć także wpływ na tzw. "karmienie ofiary" (cały proces-obiady domowe, odzież, książki), generujący pewne wzory zachowań pobudzające uzależnienie i postawę roszczeniową. Podkreślone zostało także zjawisko wyłaniania się odrębnych norm i wzorów zachowań wypracowanych w enklawach biedy, o których szeroko pisał W. Wilson. W wyniku tego dzieci tracą umiejętność dostrzegania i uczenia się "innych" zachowań. Problem mieszkania w obszarach skoncentrowanej biedy wraz z licznymi implikacjami wynikającymi dla toczącego się tam życia społecznego jest równie niebezpieczny wówczas, gdy chodzi o wychowanków opuszczających dom dziecka i otrzymujących "nowe" mieszkania w enklawach biedy. Jak zaznaczano na konferencji, powoduje to uruchamianie błędnego koła. Dzieci muszą żyć w środowisku, z którego pierwotnie usiłowały lub usiłowano ich wyciągnąć.
Pochylając się nad problematyką biedy warto, a przede wszystkim trzeba rozważyć jej wszystkie oblicza. Prof. E. Tarkowska (IFIS PAN) podkreślała współczesne zróżnicowanie biedy. Bieda nie może być kojarzona tylko z dysfunkcją i patologią. Istnieje nie tylko bieda wielkomiejska, ale także bieda wiejska, w której ciągle żywe są tradycje, normy. Ta bieda ma inny charakter. Często w takich rodzinach dziecko jest najważniejsze, jego potrzeby są priorytetowe. Czynnik emocjonalny, wsparcia może i bywa tam substytutem innych potrzeb np. materialnych.
Zróżnicowanie dotyczy także sprawy kluczowej, czyli źródła biedy. Pojawia się pytanie o biedę starą i nową, ale także biedę nową warunkowaną starymi "korzeniami" (bieda środowisk popegerowskich). Jest to wiedza ugruntowana wieloma badaniami i nie trzeba chyba przekonywać nikogo jak jest to trudna bieda i jak niebezpieczny jest tutaj czynnik czasu.
Istotne jest też to, co także zostało uwydatnione podczas dyskusji, że postawy młodzieży z biednych rodzin także różnią się diametralnie. Badania w 2002 roku z młodymi ludźmi w byłych pegeerach pokazały zmianę aspiracji młodzieży, ale niewydolność środowiska, brak materialnych środków, odpowiednich szkół, zapotrzebowanie na stypendia i niemożność ich zaspokojenia. A to właśnie edukacja często determinuje coś, co można by nazwać "biedą z nadzieją". Często w rodzinach dotkniętych ubóstwem edukacja niesie ze sobą obietnicę na być może lepszą przyszłość. Postulat, który wszyscy uczestnicy konferencji uznali za kluczowy to reorganizacja systemu szkolnictwa i na nowo określenia zadań szkoły. Jak podkreśliła prof. E. Tarkowska edukacja powinna być "nitką" wyciągającą te dzieci z biednych rodzin.
To, w jaki sposób edukacja może stwarzać opportunity dla dzieci i młodzieży z biednych rodzin przedstawiła p. Danuta Kuroń prezentując projekt utworzenia szkoły, realizowany przez Fundację" Pomoc Społeczna SOS". Cele, jaki przyświeca realizowanemu już od roku projektowi jest przygotowanie do pracy i życia społecznego dzieci, które gdzieś z różnych powodów nie nabyły tych umiejętności. To, co udało się osiągnąć w pierwszym roku działania szkoły to przede wszystkim zmotywowanie młodych ludzi do pracy i wysiłku. Funkcjonowanie tej szkoły i jej aktywność świadczą o tym, że istnieje wyraźna potrzeba takich rozwiązań systemowych i instytucji wsparcia, które będą wychodziły naprzeciw oczekiwaniom młodzieży z obszarów biedy. Z drugiej strony podkreślano, że istnieje wiele dobrze przygotowanych programów, ale obowiązujące reguły finansowania ich często uniemożliwiają ich skuteczną realizację. Apel o wydłużenie czasowego horyzontu realizacji poszczególnych programów korespondował z innymi pojawiającymi się w trakcie dyskusji postulatami.
Postulowano przede wszystkim zmianę sposobu myślenia o pomocy dla rodzin borykających się z problemem biedy. Pomoc powinna być wieloaspektowa. Zarówno materialna, ale również wsparcie niematerialne. Podkreślano, że potrzebna jest konkretna polityka społeczna na poziomie lokalnym, zinstytucjonalizowana. Samorządy nie mogę ograniczać swoje roli jedynie do administrowania. W dyskusji podjęto także zagadnienie braku wspólnego działania różnych instytucji powołanych do zajmowania się rodzinami dotkniętymi ubóstwem. Zdaniem dyrektora jednego z warszawskich domu dziecka widoczna jest jakiś niezrozumiały wyścig poszczególnych instytucji, a nie koherentne wspólne działanie. Jak zgodzili się wszyscy uczestnicy konferencji obecny system jest drogi i nieefektywny. W systemie pomocy, zdaniem reprezentantki Federacji na rzecz Integracji Społecznej, mamy do czynienia z "absurdami finansowymi", przeznaczając pokaźne sumy na opiekę dziecka w placówce opiekuńczej, a które przeznaczone konkretnej rodzinie mogłyby znacznie pomóc. Należy zaznaczyć, iż większa część tej sumy jest przeznaczana na pensje dla pracowników, na potrzeby dziecka zostaje niewiele. W takiej sytuacji dziecko "pracuje" na dorosłego.
Zamykając konferencję Dr Bożena Balcerzak-Paradowska podkreśliła, że nie może być samozadowolenia z tego, że bez wątpienia, robi się dużo, że istnieją pozarządowe organizację, które dokładają swoją cegiełkę pomagając rodzinom nękanym przez ubóstwo. Ale cel, jaki powinniśmy sobie postawić to stworzenie takiego systemu, który umożliwi wydobywanie dzieci z ubóstwa, stworzenie szerszej perspektywy edukacyjnej. Zastanówmy się jak zbudować system, który będzie efektywny i przede wszystkim będzie rokował nadzieje na przyszłość. Cytując słowa p. B. Balcerzak- Paradowskiej "za biedę dzieci odpowiedzialni jesteśmy my - dorośli".
Wyniki badań przedstawione w referacie Dzieciństwo w biedzie-z doświadczeń łódzkich pochodzą z drugiego projektu realizowanego w ramach badań Samorządy lokalne wobec problemów biedy i pomocy społecznej.
Zasady przyznawania grantów ściśle określają czas realizacji finansowanych przez nie programów.
|